Modlę się o deszcz, szkoda jedynie, że nie mam do kogo kierować modlitw, a i deszcz mi do niczego nie jest potrzebny, może odrobina słońca, tak, trochę słońca, chociaż i słońce potrafi być męczące. Lepiej napisać coś ciekawego, każdego dnia odbywam drobne podróże, autobusowo tramwajowe wyprawy do najróżniejszych zakątków, stałych, a jednocześnie zmiennych. Ileż czasu traci człowiek na pokonanie odległości, a jakie odległości pokonuje w czasie, który traci? Marta czytając to najprawdopodobniej myśli “jakieś bzdury bezsensowne”, może ma rację, a może nie. Bzdur najlepiej nie czytać, oczywista oczywistość, a jednak bzdury czytać dalej będziemy, z ciekawości, z przyzwyczajenia, szereg wymówek, bezsensownych małych bzdurek popierających bzdurki nieco większe.

17.01.2010
Codzienność, ktoś powiedziałby, zwykła rutyna, nic interesującego, a jednak, kiedy rozpoczynasz życie z drugą osobą, właściwie namiastkę wspólnego życia, przecież nie można początku określić czymś całkowicie dopełnionym, najmniejsza czynność nabiera innego, nowego znaczenia. Pierwsze kroki, ot trywialne zmywanie, nic szczególnego, ale świadomość, że robię to dla niej, że współistniejemy, współdziałamy, dopełnia nasz mały świat, nasz, jej i mój, zamknięty w małym pokoiku z widokiem na zatłoczoną ulicę Warszawy.

02.01.2010
Podsumowanie, nie wiem jaki jest cel tego rodzaju rzeczy, ale spróbuję. Zeszłoroczne postanowienia, tylko jak pisać o czymś, co nigdy nie zostało wygłoszone? Ktoś powiedział, że milczenie jest złotem, niby banał, ale nie ma nic gorszego nad krasomówczą czcze gadaninę. Mówić można wiele, jednak znaczenie ma jedynie efekt, wynik działań. Błędy, porażki, pomyłki i reszta bajzlu którą powinienem wymienić, okrasić wnioskami i dopisać, iż nigdy więcej nie będzie miała miejsca, że oto bogatszy jestem o życiową wiedzę i doświadczenie, porównam do szeregu bzdurnych fanaberii. Świadomie, nieświadomie podejmowałem określone wybory i nie żałuję, nie zmieniłbym niczego. Nie będzie też retrospekcji, streszczenia najważniejszych wydarzeń. Nie wspomnę o studiach, wakacjach, elementach codzienności. Napiszę rzecz najważniejszą i chociaż nie jestem w stanie znieść uczucia, iż każde słowo pozbawi, wyrwie całe piękno chwil, spróbuję dokonać tego w najszczerszy, najprostszy sposób. Spotkałem miłość, odnalazłem Martę, a ona odnalazła mnie, czegoż chcieć więcej? Po kres dni, na zawsze, na wieczność. Bardzo dobry rok.

29.12.2009
Bezruch, zator albo korek. Betonowe umysły w betonowej dżungli, a ja zaginąłem gdzieś w stosie słów i myśli. Koniec sztuki, kurtyna opadła, każdy odegrał swoją rolę, ale nic się nie zmieniło, kolejny cykl rozpoczęty, do znudzenia. Starszy osobnik wypycha mnie przez drzwi, chcę zaprotestować, przecież zamiar mamy identyczny, opuścić, wyrwać, wyciec, a jednak bezczelnie pchany jestem ku wyjściu. Próbuję, odwracam głowę, ale jego oczy, tak puste, tak obojętne, tak spróchniałe. Identyczny, identyczny. Podążamy tą samą drogą.

24.12.2009
Święta, święta, a ja najchętniej poszedłbym spać, zostawił wszystko i wszystkich, aż do pierwszych dni lata. Sporo w tym mojej zasługi, mawiają, że najważniejsze jest nastawienie, że wszystko zależy od nas, ale co z tego, skoro nie jestem w stanie odnaleźć dawnej radości, że odczuwam jedynie wewnętrzną pustkę. Zepsuty, a może to ja zepsułem samego siebie, szydząc, gardząc, negując, zabijając resztki dziecięcej naiwności, beztroskiej wizji świata. Nawet teraz, skłamałbym pisząc, iż jutro stanę się kimś innym, wyznanie to nie zmieni niczego, nie będę lepszy, gorszy, właściwie to jedynie krótki przebłysk, potrzeba przeniesienia, wyrażenia emocji. Nie pragnę zrozumienia, współczucia, potrzebuję jedynie trochę ciepła. Takie banalne, a jak trudne do zdobycia.

21.12.2009
Znajdujesz to, czego tak bardzo pragnąłeś, szukałeś, cieszysz się tym, bez opamiętania, przecież o to w tym chodzi, przecież słyszysz wiele słów, gestów, przecież nie może to być jednostronne, a jednak, naiwność potrafi zaślepić. Nie liczysz czasu, ale policzą Ci go inni, wskażą każdą godzinę, dzień, ustalą grafik i dawki szczęścia. Wszyscy wiedzą lepiej, wiedzą i widzą, przecież masz uszczęśliwiać każdego, to Twój zasrany obowiązek, tak jest, każdego, a najlepiej powtarzając, że ktoś, kogo ponoć kochasz, zabiera Twój cenny czas na uszczęśliwianie innych i samego siebie. Zabawne, moje, Twoje, innych, wszystko ładnie podzielone. Co z tego, że słysząc owe słowa nie możesz uwierzyć, bo przecież niby mieliśmy być my, przecież razem nie miało być jedynie pustym sloganem. Naiwny, naiwny, naiwny idioto, myślałeś, że ma to jakiekolwiek znaczenie, że ktokolwiek odbiera to na poważnie? Zbyt wymagające, a jakie niewygodne, przecież trzeba coś zmienić, przecież wymaga to wysiłku.
Wystarczy, mam dość, nie wytrzymam kolejnego wypominania, liczenia i dzielenia, niezależenie od konsekwencji.

21.12.2009
Propagandowa, czy raczej informacyjna akcja o konieczności przestrzegania, stosowania zabezpieczeń wszelakich na budowach. Przesłanie dość proste, ciało spada z niezabezpieczonego budynku – plusk – lektor zadaje pytanie – “a Ty? jaki ślad pozostawisz po sobie?”. Mignęła mi ta “reklama” w momencie gdy kilka odpadających ze ściany płytek zahaczyło o moje ręce. Ciekawa rzecz, ogólnie człowiek nie przejmuje się bezpieczeństwem, przecież o śmierci nikt nie myśli, nikt nie chce, a gdyby zahaczyło o głowę? Kwestia przypadku, a jak zabawnie by wyszło, co bym po sobie zostawił, prócz śladu krwi, ewentualnie kilku organów? Chociaż, może całe to zostawiania czegokolwiek jest przegadanym bublem?

20.12.2009
Zimno mi i nudno. Nie wiem co gorsze, właściwie, obojętne mi to jest. Chciałbym jedynie spojrzeć na pewne kwestie z innej, odmiennej, cudzej perspektywy, byłoby to niesamowitym przeżyciem, a przynajmniej cholernie pouczającym.
Obojętne, dziwna ta obojętność, z jednej strony, wygodna, ale możesz przegapić, stracić coś, czego może Ci brakować. A może to moja cholerna wyobraźnia, może zwyczajnie wyolbrzymiam pewne kwestie. Teraz, teraz mam to wszystko gdzieś, fakt, jutro, a co mnie obchodzi jutro, kogo interesują moje rozterki dnia jutrzejszego ?

17.12.2009
Gotów byłbym niemalże zapomnieć o paskudnej naturze istot ludzkich, ale nie, zbyt łatwe to i piękne, aby okazało się prawdziwym. Zawsze pojawi się ktoś, komu szczęście innych zawadza, nic nowego, niezwykłego, zaskakującego, powiedziałabym, iż to norma. Pieprzona dwulicowość, jak można powiedzieć komuś, że przeszkadza mu szczęście innych, okazywanie miłości, że poświęca drugiej osobie, którą kocha, za dużo czasu? Jak można wymagać, mówić coś podobnego? Logicznym jest, iż nie będzie tak, jak dawniej, to niemożliwe, zmiany są nieuniknione. Niestety, istnieją kwestie ważne, ale i ważniejsze, zrozumie to każdy, zwłaszcza ten, kto określa się mianem “przyjaciela”. Prawdę mówiąc, mało mnie to wszystko interesuje, dalej będę konsekwentnie podążał obraną drogą, krok za krokiem, może to i dziwne, ale za kilka lat wolałbym obudzić się obok osoby którą kocham, z którą tworzę rodzinę, niżeli sam, a tego nie da mi nawet najlepszy przyjaciel. To jest mój priorytet, osoba którą kocham i gotów jestem poświęcić wiele, aby ją uszczęśliwić. Reszta niech znajdźcie sobie jakieś zajęcie, uświadomi zmiany i da żyć innym.
